 |
Niedowierzanie, nostalgia, smutek, ból i łzy - w tym i podobnych nastrojach przeminął poniedziałkowy apel, oddający hołd rodakom poległym w katastrofie smoleńskiej. Byli tam Patrioci. Chcieli pochylić się na grobami, nad Naszą historią. A zdarzył się następny Katyń. Cała szkoła była pogrążona w zadumie. Słowa wypowiadane przez profesora Romualda Wojciechowskiego odbijały się głuchym echem po auli. Poza tymi dźwiękami panowała ciężka cisza. Ze wszystkich kątów słychać było ciche szlochy oraz szelest niezgrabnie wydobywanych chusteczek z czeluści kieszeni. Żadne słowa nie są w stanie oddać powagi sytuacji oraz pustki, która w tym momencie opanowała serca Polaków. To piękne, że potrafimy razem przeżywać, choć każdy na swój indywidualny sposób, tak straszne momenty, tworzące historię współczesną Polaków. Tragedia zjednoczyła naród w bólu, zrosiła łzami biało czerwony hymn odśpiewany ze smutkiem w szkolnej auli. Odczytanie listy nazwisk kolejnych ofiar katyńskiego lasu odbyło się w zupełnej ciszy. Nikt nie szeptał do sąsiadów, nie rozglądał się na boki. Oczy zgromadzonych zwrócone były na puste już dziś oczy osób, które wyruszyły w daleką, nieznaną nam podróż.
Katyń staje się po raz kolejny mogiłą części Polskiego narodu. Zarówno 70 lat temu jak i teraz tragedia, jaka się wydarzyła dotyka nas wszystkich. Miejsce, z którym po raz pierwszy po tylu latach wiązaliśmy nadzieję na przełom, na odwilż, na pogrzebanie duchów przeszłości, naznaczyło nas nową tragedią. Rana jaką jest Katyń, która powoli wreszcie zaczęła się zabliźniać, po dniu dzisiejszym pozostanie jeszcze przez wiele lat otwarta.
Małgorzata Marczewska, Agnieszka Milczanowska |